panaceapoznan.pl
  • arrow-right
  • Odchudzaniearrow-right
  • Post przerywany - Ile schudłam? Moja transformacja krok po kroku

Post przerywany - Ile schudłam? Moja transformacja krok po kroku

Krystian Mróz

Krystian Mróz

|

2 kwietnia 2026

Post przerywany 16/8: plan posiłków i wskazówki, jak schudłam. Zdjęcia jedzenia i zegar.

Spis treści

Witajcie! Jeśli tu trafiłyście, to pewnie tak jak ja kiedyś, zastanawiacie się: "Czy ten cały post przerywany naprawdę działa i ile można dzięki niemu schudnąć?". Doskonale rozumiem te wątpliwości. Sama byłam w tym miejscu, szukając realnych historii i dowodów, że to możliwe. Dziś chcę się z Wami podzielić moją drogą moimi kilogramami, moimi wyzwaniami i moimi sukcesami. Przygotujcie się na szczerą relację, która mam nadzieję, rozwieje Wasze wątpliwości i zainspiruje do działania.

Post przerywany: realne efekty odchudzania i zmiany w życiu

  • Post przerywany (IF) to model żywienia koncentrujący się na cyklicznym przeplataniu okresów jedzenia i postu.
  • Najpopularniejsze metody to 16/8 (16h postu, 8h okna żywieniowego) oraz łagodniejszy 14/10, często polecany na start.
  • Utrata wagi to główny cel, a jej tempo zależy od indywidualnych czynników i utrzymania deficytu kalorycznego.
  • W okresach postu spada poziom insuliny, co ułatwia organizmowi spalanie tłuszczu.
  • Poza utratą wagi, IF może przynieść wzrost energii, poprawę koncentracji, lepsze samopoczucie i redukcję wzdęć.
  • Kluczem do sukcesu jest nawodnienie podczas postu i zbilansowane posiłki w oknie żywieniowym, unikając przejadania się.

Budzik pokazuje 12:00. Czas na posiłek, który pomoże mi schudnąć. #postprzerywany #ile schudłam

Moja historia z postem przerywanym: Jak schudłam 8 kilogramów i co zmieniło się w moim życiu?

Decyzja o rozpoczęciu postu przerywanego nie była dla mnie spontaniczna. Przez lata próbowałam różnych diet tych popularnych, tych modnych, tych obiecywanych przez kolorowe magazyny. Efekty były zazwyczaj krótkotrwałe, a ja czułam się coraz bardziej sfrustrowana. Ciągłe liczenie kalorii, uczucie głodu, a potem nieuniknione efekty jo-jo to był mój cykl. Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o poście przerywanym, podeszłam do tego z rezerwą. "Jak to, mam nie jeść przez tyle godzin? To chyba nie dla mnie" myślałam. Ale im więcej czytałam, tym bardziej intrygowało mnie to podejście skupienie się na czasie jedzenia, a nie na restrykcyjnym ograniczaniu konkretnych produktów. Moje główne oczekiwania były proste: zrzucić kilka kilogramów, które od lat uparcie tkwiły na mojej wadze, i poczuć się po prostu lepiej we własnym ciele. Nie celowałam w spektakularne metamorfozy, ale marzyłam o tym, by wreszcie poczuć, że mam kontrolę nad swoim odżywianiem i wagą. W ciągu kilku miesięcy udało mi się schudnąć 8 kilogramów, a to był dopiero początek zmian.

Punkt wyjścia: Dlaczego zdecydowałam się na post przerywany?

Moje wcześniejsze próby odchudzania kończyły się fiaskiem. Pamiętam, jak jednego dnia postanowiłam spróbować diety niskowęglowodanowej. Przez pierwsze dni czułam się fatalnie brak energii, rozdrażnienie, ciągłe myśli o jedzeniu. Po dwóch tygodniach wróciłam do starych nawyków, a waga pokazała jeszcze więcej. To było frustrujące. Kiedy natknęłam się na artykuły o poście przerywanym, zaintrygował mnie jego prosty z założenia mechanizm: zamiast skupiać się na tym, co jem, miałam skupić się na tym, kiedy jem. To wydawało się mniej wyczerpujące psychicznie. Moje obawy dotyczyły głównie uczucia głodu i tego, czy dam radę wytrzymać bez jedzenia przez kilkanaście godzin. Bałam się też, że jeśli w końcu coś zjem, to rzucę się na jedzenie i zniweczę cały wysiłek.

Pierwsze wrażenia i konkretne liczby: Moje efekty miesiąc po miesiącu

Pierwszy miesiąc był… ciekawy. Przyznam szczerze, że pierwsze dni były najtrudniejsze. Czułam lekki ból głowy i momentami silny głód, szczególnie wieczorem. Ale już po tygodniu zauważyłam, że mój organizm się przyzwyczaja. W pierwszym miesiącu udało mi się zrzucić około 3 kilogramów. To nie było spektakularne, ale czułam, że to zdrowe tempo. W drugim miesiącu waga pokazała kolejne 2,5 kilograma mniej. Zaczęłam zauważać, że mam więcej energii w ciągu dnia, a moja skóra wyglądała lepiej. Trzeci miesiąc przyniósł ostatnie 2,5 kilograma, co dało łącznie 8 kilogramów. Proces był płynny, bez nagłych skoków czy spadków. Najważniejsze było to, że nie czułam się głodna przez cały czas, a moje posiłki były sycące.

Zdjęcia "przed i po": Wizualny dowód mojej transformacji

Chociaż nie mogę tu pokazać moich zdjęć "przed i po", to wizualnie moja transformacja była naprawdę widoczna. Na początku moje ubrania były opięte, czułam się w nich niekomfortowo. Po zrzuceniu pierwszych kilogramów spodnie zaczęły luźniej leżeć w pasie, a bluzki przestały opinać brzuch. Największą radość sprawiło mi to, że mogłam wreszcie włożyć sukienkę, która od miesięcy wisiała w szafie. Moja sylwetka stała się bardziej proporcjonalna, plecy wydawały się prostsze, a twarz szczuplejsza. Nawet rysy twarzy stały się delikatniejsze. Moi bliscy zauważyli tę zmianę. Mąż często mówił, że wyglądam młodziej i promienniej. To nie była tylko utrata wagi, to była zmiana całej postawy, pewności siebie i tego, jak postrzegam siebie w lustrze.

Post przerywany ile schudłam: uśmiechnięta kobieta w czapce, sałatka, miarka i budzik.

Zasady gry, których się trzymałam: Mój dokładny plan postu 16:8

Kluczem do mojego sukcesu było trzymanie się konkretnych zasad. Postanowiłam zacząć od modelu 16:8, ponieważ wydawał mi się najbardziej zbalansowany 16 godzin postu i 8 godzin okna żywieniowego. Wiedziałam, że muszę dostosować to do mojego trybu życia, aby było to wykonalne na dłuższą metę. Moje okno żywieniowe ustawiłam między godziną 12:00 a 20:00. Dlaczego akurat tak? Ponieważ poranne godziny zazwyczaj mam wypełnione pracą i nie czułam potrzeby jedzenia śniadania. Pozwalało mi to na spokojny lunch i późniejszą kolację, która nie kolidowała z moim snem. W godzinach postu czyli od 20:00 do 12:00 następnego dnia piłam głównie wodę. Czasem sięgałam po czarną kawę rano, żeby dodać sobie energii, albo niesłodzoną herbatę ziołową wieczorem, gdy czułam lekki głód. Nie liczyłam kalorii obsesyjnie, ale byłam świadoma, że deficyt kaloryczny jest kluczowy. Skupiałam się bardziej na jakości spożywanych posiłków w oknie żywieniowym, wybierając produkty odżywcze i sycące, co naturalnie ograniczało moje spożycie kalorii.

Dlaczego wybrałam właśnie model 16/8 i jak wyznaczyłam swoje okno żywieniowe?

Po przeczytaniu o różnych wariantach postu przerywanego, model 16/8 wydawał mi się najbardziej praktyczny. Byłam sceptycznie nastawiona do krótszych okien żywieniowych, które mogłyby mnie ograniczać w ciągu dnia, a dłuższe okna wydawały się zbyt łatwe do nadużycia. Mój harmonogram dnia wyglądał tak: wstaję około 7:00, pracuję do 16:00, a wieczory mam wolne. Ustalenie okna 12:00-20:00 idealnie wpisywało się w mój rytm. Pozwalało mi to na zjedzenie sycącego lunchu około południa, a potem na spokojną kolację z rodziną. Dzięki temu nie czułam się wykluczona z życia towarzyskiego i rodzinnych posiłków.

Co piłam w godzinach postu, żeby nie czuć głodu i utrzymać energię?

To było kluczowe, żeby przetrwać te 16 godzin bez jedzenia. Moim podstawowym napojem była oczywiście woda piłam jej przynajmniej 2-3 litry dziennie. Pomagała mi nawodnić organizm i wypełnić żołądek. Rano, żeby pobudzić się do pracy, piłam jedną, maksymalnie dwie filiżanki czarnej kawy, bez cukru i mleka. Czasem, gdy miałam ochotę na coś ciepłego wieczorem, sięgałam po herbatę ziołową, na przykład miętową lub rumiankową, również bez żadnych dodatków. Te proste napoje naprawdę pomagały mi utrzymać uczucie sytości i poziom energii, minimalizując uczucie głodu.

Czy liczyłam kalorie? Moje podejście do deficytu kalorycznego

Szczerze mówiąc, nie trzymałam się sztywno liczenia kalorii. W przeszłości to właśnie obsesyjne liczenie doprowadzało mnie do frustracji. Tym razem postawiłam na intuicyjne jedzenie w oknie żywieniowym, ale z naciskiem na jakość. Wiedziałam, że aby schudnąć, muszę być w deficycie kalorycznym, ale wierzyłam, że wybierając zdrowe, pełnowartościowe produkty, naturalnie ograniczymy ilość spożywanych kalorii. Skupiałam się na sycących posiłkach bogatych w białko i błonnik, co sprawiało, że nie miałam ochoty na podjadanie między posiłkami. To podejście okazało się dla mnie znacznie bardziej zrównoważone i przyjemniejsze.

Post przerywany ile schudłam: budzik na talerzu, widelec i nóż czekają na posiłek.

Co lądowało na moim talerzu? Obalamy mit "jedz co chcesz"

To jest chyba najważniejsza rzecz, którą muszę podkreślić: post przerywany to nie jest licencja na jedzenie wszystkiego, na co masz ochotę, przez 8 godzin. Mit "jedz co chcesz" jest bardzo krzywdzący i może prowadzić do zniechęcenia. Jakość jedzenia jest absolutnie kluczowa! Jeśli w oknie żywieniowym będziesz objadać się przetworzoną żywnością, słodyczami i fast foodami, żaden post nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Moje menu opierało się na prostych, ale odżywczych posiłkach. Unikałam jak ognia słodyczy, białego pieczywa, słodzonych napojów i wysoko przetworzonych przekąsek. To były moje największe "grzechy" w przeszłości, które sabotowały moje wysiłki.

Przykładowy jadłospis z mojego najlepszego tygodnia na poście

Oto jak wyglądał mój typowy dzień w oknie żywieniowym (12:00-20:00):

  • Lunch (ok. 12:30): Duża porcja sałatki z grillowanym kurczakiem lub łososiem, z dodatkiem warzyw (sałata, pomidor, ogórek, papryka) i dressingiem na bazie oliwy z oliwek i cytryny. Czasem zamiast sałatki był to duży talerz zupy krem z warzyw z dodatkiem pestek dyni.
  • Podwieczorek (ok. 16:00): Garść orzechów (migdały, włoskie) lub jogurt naturalny z owocami jagodowymi.
  • Kolacja (ok. 19:30): Pieczony dorsz z warzywami (brokuły, marchewka, cukinia) gotowanymi na parze, lub pierś kurczaka z kaszą gryczaną i surówką z kiszonej kapusty.

Pamiętaj, że to tylko przykład. Ważne było, aby posiłki były zbilansowane i dostarczały mi niezbędnych składników odżywczych.

Produkty, które stały się moimi sprzymierzeńcami w odchudzaniu

Moja dieta opierała się głównie na:

  • Chudym białku: Grillowany kurczak, indyk, ryby (łosoś, dorsz, makrela), jajka, a także roślinne źródła białka jak soczewica czy ciecierzyca. Białko jest sycące i pomaga w budowaniu masy mięśniowej.
  • Dużych ilościach warzyw: Zielone warzywa liściaste, brokuły, kalafior, papryka, pomidory, ogórki jadłam je praktycznie do każdego posiłku. Są niskokaloryczne i bogate w błonnik.
  • Zdrowych tłuszczach: Awokado, oliwa z oliwek, orzechy i nasiona. Pomagają wchłaniać witaminy i dają uczucie sytości.
  • Pełnoziarnistych węglowodanach: Kasze (gryczana, jaglana), brązowy ryż, bataty. Dostarczały energii, ale w zdrowej formie.

Czego unikałam jak ognia, by nie sabotować swoich wyników?

Aby osiągnąć moje cele, świadomie ograniczyłam lub całkowicie wyeliminowałam:

  • Słodycze i desery: Ciasteczka, czekolady, ciasta to był mój największy wróg.
  • Fast foody i przetworzoną żywność: Hamburgery, frytki, gotowe dania, słone przekąski.
  • Słodzone napoje: Soki, napoje gazowane, słodzona kawa czy herbata.
  • Białe pieczywo i produkty z białej mąki: Bułki, biały chleb, makarony z białej mąki.

To świadome unikanie tych produktów było kluczowe dla moich sukcesów.

Budzik, jabłko, sztućce i cyfry 16:8 symbolizują post przerywany. Ile schudłam? Czas pokaże!

Prawdziwe wyzwania: Jak poradziłam sobie z kryzysami?

Post przerywany to nie zawsze sielanka. Muszę być z Wami szczera pierwszy tydzień był prawdziwą szkołą przetrwania. Czułam się zmęczona, miałam bóle głowy, a uczucie głodu momentami było wręcz przytłaczające. Zwątpienie pojawiało się często. W takich chwilach ratowałam się wodą, herbatą i przypominaniem sobie, po co to robię. Wiedziałam, że to tylko przejściowy etap adaptacji. Największym wyzwaniem było też życie towarzyskie. Wyjścia na kolacje ze znajomymi czy rodzinne spotkania wymagały planowania. Często musiałam informować przyjaciół o moim oknie żywieniowym lub wybierać restauracje, gdzie mogłam zamówić coś zgodnego z moimi zasadami. Czasem rezygnowałam z wieczornych spotkań, jeśli kolidowały z moim postem. Były momenty, gdy miałam ochotę rzucić wszystko i wrócić do starych nawyków. Wtedy przypominałam sobie o swoich celach, o tym, jak lepiej czuję się w swoim ciele, i o tym, że każdy dzień bez poddania się jest małym zwycięstwem.

Pierwszy tydzień: Walka z głodem, bólami głowy i zwątpieniem

Pierwsze dni były najtrudniejsze fizycznie. Bóle głowy brały się pewnie z odstawienia cukru i kofeiny (choć piłam kawę, to była ona mniej słodzona niż wcześniej). Uczucie głodu było najbardziej dokuczliwe wieczorem, kiedy organizm przyzwyczajony był do kolacji. Pomagało mi picie dużej ilości wody i gorącej herbaty. Czasem sięgałam po małą garść orzechów, jeśli głód był naprawdę silny, ale starałam się tego unikać. Psychicznie było to też wyzwanie ciągłe myśli o jedzeniu, wątpliwości, czy dam radę. Kluczem było świadome podejście: wiedziałam, że to etap przejściowy i że z każdym dniem będzie łatwiej. Skupiałam się na małych sukcesach, np. że udało mi się wytrzymać do południa bez jedzenia.

Post przerywany a życie towarzyskie: Jak pogodzić dietę z wyjściem na miasto?

To jest chyba największa pułapka dla wielu osób. Na początku starałam się unikać sytuacji, które mogłyby mnie kusić, ale szybko zrozumiałam, że nie mogę izolować się od życia. Zaczęłam otwarcie rozmawiać ze znajomymi o moim sposobie odżywiania. Większość reagowała ze zrozumieniem. Jeśli wychodziliśmy na kolację, starałam się wybierać miejsca, gdzie mogłam zamówić np. sałatkę z kurczakiem lub rybę z warzywami, i prosić o sos osobno. Czasem po prostu rezygnowałam z kolacji, jeśli pasowała mi ona poza moim oknem żywieniowym, a zamiast tego szłam na spacer z przyjaciółmi. Najważniejsze było, żeby nie czuć się gorszą ani nie rezygnować z życia towarzyskiego, ale nauczyć się je modyfikować.

Chwile, w których chciałam rzucić wszystko – jak ratowałam motywację?

Największe kryzysy przychodziły, gdy czułam, że efekty spowalniają, albo gdy miałam gorszy dzień w pracy i miałam ochotę "pocieszyć się" jedzeniem. Wtedy ratowałam się na kilka sposobów. Po pierwsze, przypominałam sobie, jak czułam się przed rozpoczęciem postu ociężała, zmęczona, niezadowolona ze swojej wagi. Po drugie, patrzyłam na swoje postępy mierzyłam obwody, ważyłam się (nie codziennie, ale raz w tygodniu) i sprawdzałam, czy moje ubrania nadal dobrze leżą. Po trzecie, czytałam inspirujące historie innych kobiet, które przeszły przez podobne wyzwania. Czasem wystarczyła krótka rozmowa z przyjaciółką, która mnie wspierała. Wiedziałam, że każdy dzień to krok naprzód, a nie porażka.

Więcej niż tylko kilogramy: Nieoczekiwane korzyści, które mnie zaskoczyły

Poza utratą 8 kilogramów, post przerywany przyniósł mi szereg innych, często nieoczekiwanych korzyści. Zauważyłam ogromny wzrost poziomu energii. Już nie czuję tej popołudniowej senności, która kiedyś dopadała mnie po obiedzie. Jestem bardziej skupiona w pracy, łatwiej mi się koncentrować na zadaniach. To naprawdę zmieniło moją produktywność. Ogromnie ucieszyłam się z końca problemów z wzdęciami czuję się lżejsza i po prostu bardziej komfortowo w swoim ciele. A co do cery? Trudno jednoznacznie powiedzieć, czy to zasługa samego postu, czy też ogólnej poprawy diety i stylu życia, ale zauważyłam, że moja skóra wygląda zdrowiej, jest bardziej promienna i mam mniej wyprysków. To wszystko sprawiło, że moje ogólne samopoczucie znacząco się poprawiło.

Nagły przypływ energii i koncentracja jak nigdy dotąd

To było jedno z pierwszych, co zauważyłam. Zamiast męczyć się do popołudnia, czułam się pełna energii od rana do wieczora. Mogłam skupić się na pracy przez dłuższy czas bez uczucia znużenia. Nawet po intensywnym dniu miałam siłę na wieczorne aktywności, a nie tylko na leżenie na kanapie. Ta poprawa koncentracji była dla mnie zbawienna, zwłaszcza w pracy, gdzie wymaga się ode mnie ciągłego skupienia.

Koniec z popołudniową sennością i wzdęciami

To było dla mnie ogromne ułatwienie. Wcześniej po obiedzie czułam się ociężała i senna, co utrudniało mi powrót do pracy. Teraz ten problem zniknął. Podobnie z wzdęciami czuję się lżejsza, mój brzuch jest płaski, a ja czuję się po prostu zdrowsza i bardziej komfortowo w swoim ciele. To znaczyło, że mogłam nosić ubrania, które wcześniej sprawiały mi dyskomfort.

Lepsza cera i samopoczucie – czy to naprawdę zasługa postu?

Trudno mi jednoznacznie przypisać te zmiany tylko postowi przerywanemu. Z pewnością poprawa jakości diety, którą wprowadziłam w oknie żywieniowym, miała ogromny wpływ. Ale myślę, że sam post, poprzez regulację procesów metabolicznych i hormonalnych, również odegrał swoją rolę. Cera stała się jaśniejsza, mniej problematyczna. Ogólne samopoczucie jest nieporównywalnie lepsze. Czuję się po prostu zdrowsza, bardziej zrównoważona i szczęśliwsza.

Zegar, miarka i zdrowe jedzenie – idealny zestaw na post przerywany ile schudłam. Czas na zmiany!

Chcesz spróbować? Moje 3 kluczowe rady dla każdej kobiety na start

Jeśli zastanawiacie się nad postem przerywanym, mam dla Was kilka rad. Po pierwsze, zacznijcie powoli. Nie rzucajcie się od razu na model 16:8. Spróbujcie łagodniejszego modelu 14:10, czyli 14 godzin postu i 10 godzin okna żywieniowego. Dajcie swojemu organizmowi czas na adaptację. Po drugie, nawodnienie to absolutna podstawa! Pijcie dużo wody, czarnej kawy i niesłodzonej herbaty. To pomoże Wam przetrwać okres postu i uniknąć odwodnienia. I po trzecie, co najważniejsze słuchajcie swojego ciała. Szczególnie jako kobiety, nasza gospodarka hormonalna jest wrażliwa. Jeśli czujecie się źle, macie zaburzenia cyklu, nie forsujcie się. Zdrowie jest najważniejsze i post przerywany powinien być narzędziem wspierającym, a nie obciążającym Wasz organizm.

Zacznij powoli: Dlaczego model 14/10 może być lepszy na początek?

Model 14/10 to świetny sposób na wprowadzenie postu przerywanego. Pozwala na 14 godzin postu i 10 godzin okna żywieniowego. Dla wielu kobiet jest to mniej drastyczne niż 16 godzin postu, zwłaszcza jeśli mają tendencję do podjadania wieczorem. Daje to więcej elastyczności i pozwala organizmowi stopniowo przyzwyczaić się do nowego rytmu. Po kilku tygodniach, jeśli poczujecie się komfortowo, możecie spróbować przejść na model 16/8.

Nawodnienie to podstawa: Co i ile pić, aby post był skuteczny?

Woda jest Waszym najlepszym przyjacielem podczas postu. Pijcie jej przynajmniej 2-3 litry dziennie. Czarna kawa i niesłodzona herbata (zielona, ziołowa) również są dozwolone i pomagają w utrzymaniu energii oraz redukcji głodu. Unikajcie słodzików, mleka czy śmietanki, ponieważ mogą one przerywać post. Dobre nawodnienie jest kluczowe dla prawidłowego funkcjonowania organizmu i wspiera proces spalania tłuszczu.

Przeczytaj również: Berberyna na odchudzanie - Kto schudł i jak to zrobił?

Słuchaj swojego ciała – klucz do uniknięcia problemów hormonalnych

To jest niezwykle ważne, zwłaszcza dla kobiet. Nasze ciała reagują inaczej na restrykcje kaloryczne niż ciała mężczyzn. Zbyt drastyczne ograniczenia mogą prowadzić do zaburzeń hormonalnych, w tym problemów z cyklem menstruacyjnym. Jeśli zauważycie u siebie jakiekolwiek niepokojące objawy, takie jak nieregularne miesiączki, silne zmęczenie czy problemy ze snem, nie ignorujcie ich. Warto skonsultować się z lekarzem lub dietetykiem. Zdrowie hormonalne jest fundamentem dobrego samopoczucia i płodności, dlatego należy o nie dbać w pierwszej kolejności.

Czy było warto? Moja szczera odpowiedź i komu poleciłabym post przerywany

Odpowiadając krótko: tak, było warto! Podjęłabym tę decyzję ponownie bez wahania. Post przerywany nie tylko pomógł mi zrzucić 8 kilogramów i poczuć się lepiej we własnym ciele, ale także nauczył mnie zdrowszych nawyków żywieniowych i większej świadomości swojego organizmu. Poleciłabym post przerywany osobom, które szukają bardziej elastycznego podejścia do odchudzania, które chcą poprawić swoje samopoczucie i poziom energii, a także tym, którzy mają problem z nadmiernym podjadaniem. Jednakże, muszę zaznaczyć, że post przerywany nie jest dla każdego. Osoby z chorobami przewlekłymi (szczególnie cukrzycą typu 1), kobiety z zaburzeniami hormonalnymi (np. PCOS, problemy z tarczycą), kobiety w ciąży i karmiące piersią, a także osoby z historią zaburzeń odżywiania powinny podchodzić do tej metody z dużą ostrożnością i najlepiej pod ścisłą opieką specjalisty. Pamiętajcie, że kluczem jest świadome podejście do swojego zdrowia i odchudzania, a post przerywany może być jednym z narzędzi, które nam w tym pomogą.

Źródło:

[1]

https://bistrobox.pl/jakie-efekty-daje-post-przerywany-po-miesiacu/

[2]

https://centrumrespo.pl/dieta/post-przerywany-16-8-cudowny-patent-na-odchudzanie/

FAQ - Najczęstsze pytania

Post przerywany to sposób jedzenia, który liczy, kiedy jemy, a nie co jemy. Model 16:8 to 16 godzin postu i 8 godzin okna żywieniowego, np. od 12:00 do 20:00.

W moim przypadku to 8 kg, rozłożone na kilka miesięcy. Tempo różniło się miesiąc po miesiącu, ale całość była stabilna.

Typowy dzień: lunch o 12:30 (sałatka z kurczakiem lub łososiem), podwieczorek z orzechami lub jogurtem, kolacja z rybą i warzywami. Jakość jedzenia ma priorytet.

Nie każdy. Kobiety z zaburzeniami hormonalnymi, chorobami przewlekłymi, ciąża lub karmienie piersią powinny skonsultować się z lekarzem przed rozpoczęciem IF.

Tagi:

post przerywany ile schudłam
post przerywany 16/8 ile schudłam
efekty postu przerywanego w odchudzaniu
ile kilogramów w pierwszym miesiącu postu przerywanego
case study post przerywany 16/8

Udostępnij artykuł

Autor Krystian Mróz
Krystian Mróz
Nazywam się Krystian Mróz i od wielu lat zajmuję się analizą zdrowego stylu życia, diety oraz profilaktyki. Moje doświadczenie w tej dziedzinie pozwala mi na dogłębną analizę trendów oraz dostarczanie rzetelnych informacji, które mogą pomóc w podejmowaniu świadomych decyzji dotyczących zdrowia. Specjalizuję się w badaniu wpływu różnych diet na samopoczucie oraz zdrowie ogólne, a także w identyfikowaniu skutecznych strategii profilaktycznych. Moim celem jest uproszczenie skomplikowanych danych i przedstawienie ich w przystępny sposób, co umożliwia czytelnikom lepsze zrozumienie tematów związanych z ich zdrowiem. Dokładam wszelkich starań, aby moje artykuły były oparte na aktualnych badaniach i rzetelnych źródłach, co stanowi fundament mojej pracy. Zależy mi na tym, aby każdy czytelnik miał dostęp do obiektywnych i wiarygodnych informacji, które mogą wspierać jego dążenie do zdrowszego stylu życia.

Napisz komentarz