Masz w szufladzie lipidogram z ostatnich badań? Weź z niego dwie liczby: cholesterol całkowity i HDL. Odejmij drugą od pierwszej. Przy 220 mg/dl całkowitego i 50 mg/dl HDL wychodzi 170 mg/dl cholesterolu nie-HDL. To właśnie ta wartość, razem z ciśnieniem skurczowym, trafia do kalkulatora SCORE2, którym lekarz szacuje ryzyko zawału i udaru.
Nie-HDL w dwie minuty: całkowity minus HDL
Na swoim wydruku z laboratorium nie znalazłem osobnej rubryki „nie-HDL”. Były za to cholesterol całkowity, HDL, LDL i trójglicerydy. Do rachunku potrzebne są tylko dwie pierwsze pozycje.
Działanie jest jedno: od cholesterolu całkowitego odejmujesz HDL. Przykład z życia: 220 mg/dl minus 50 mg/dl daje 170 mg/dl. Ta liczba obejmuje wszystkie cząsteczki miażdżycorodne, a nie tylko LDL, dlatego właśnie ona jest jednym z pięciu parametrów kalkulatora SCORE2.
Pozostałe cztery to wiek, płeć, palenie tytoniu i ciśnienie skurczowe. W rubryce o paleniu byli palacze liczą się jako osoby niepalące. Nie wiedziałem o tym, dopóki nie przeczytałem, jak działa ten algorytm.
Czy na lipidogram trzeba iść na czczo?
Do wyliczenia nie-HDL nie. Ta wartość nie wymaga pobrania krwi na czczo, więc nadaje się też wynik z badania zrobionego po śniadaniu. To spora wygoda dla kogoś, kto rano jedzie prosto do pracy i nie ma kiedy zajrzeć głodny do punktu pobrań.
Pilnuj tylko jednego: obie liczby muszą być w tych samych jednostkach. Jeśli laboratorium podało wyniki w mg/dl, odejmujesz mg/dl od mg/dl. Jeśli w mmol/l, liczysz w mmol/l. Wtedy rachunek się zgadza.
Ciśnienie skurczowe: średnia, nie pojedynczy pomiar
Drugą liczbą, którą przynosisz do kalkulatora, jest ciśnienie skurczowe. To pierwsza, wyższa wartość z ciśnieniomierza. W zapisie 140/90 mm Hg skurczowe wynosi 140.
Pojedynczy pomiar w gabinecie potrafi wyjść zawyżony, bo wiele osób denerwuje się u lekarza. Najdokładniejszy obraz daje średnia z kilku pomiarów, robionych po 5 minutach spokojnego odpoczynku. Zapisuję wyniki w notesie, liczę z nich średnią i dopiero wtedy pokazuję lekarzowi.
Ten sam wynik 4 proc., dwa różne werdykty
SCORE2 to algorytm Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego z 2021 roku, zbudowany na danych niemal 680 tysięcy Europejczyków z 45 badań. Szacuje 10-letnie ryzyko zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych oraz zawału i udaru. Wynik 10 proc. oznacza, że na 100 osób o takich samych parametrach średnio 10 przejdzie zawał albo udar w ciągu dekady.
Kluczowe jest to, że progi zależą od wieku:
- przed 50. rokiem życia: poniżej 2,5 proc. to ryzyko niskie do umiarkowanego, 2,5–7,5 proc. wysokie, powyżej 7,5 proc. bardzo wysokie;
- od 50 do 69 lat: poniżej 5 proc. niskie do umiarkowanego, 5–10 proc. wysokie, od 10 proc. bardzo wysokie.
Stąd pozorny paradoks. Wynik 4 proc. u 45-latka to już ryzyko wysokie, bo jego naczynia mają przed sobą jeszcze kilka dekad niszczenia. U 60-latka ta sama liczba mieści się w granicach umiarkowanych. Liczy się też miejsce zamieszkania: Polska leży w europejskiej strefie wysokiego ryzyka, razem z Czechami, Słowacją i Węgrami.
Standardowa wersja kalkulatora jest dla osób w wieku 40–69 lat. Po 70. roku życia lekarz sięga po SCORE2-OP, a przy cukrzycy typu 2 bez rozpoznanej miażdżycy po SCORE2-Diabetes. Kalkulatora nie stosuje się u osób po zawale lub udarze, bo one z definicji mają ryzyko bardzo wysokie. Algorytm nie widzi też wczesnych zawałów w rodzinie ani lipoproteiny(a), dlatego z policzonym nie-HDL i średnią ciśnienia idziesz do lekarza, który dopisuje te brakujące elementy i decyduje o dalszym postępowaniu.