• Produkty Spożywcze
  • Łososia bałtyckiego jem najwyżej 105 g na tydzień. Przez dioksyny, nie przez rtęć

Łososia bałtyckiego jem najwyżej 105 g na tydzień. Przez dioksyny, nie przez rtęć

Aleksander Brzeziński

Aleksander Brzeziński

|

25 października 2026

Surowy filet z łososia na drewnianej desce w kuchni

Jeśli przy łososiu martwisz się głównie rtęcią, patrzysz w złą stronę. W zestawieniu Morskiego Instytutu Rybackiego łososia bałtyckiego można zjeść tygodniowo aż 2120 g ze względu na rtęć, ale tylko 105 g ze względu na dioksyny i dl-PCB. Dlatego u mnie to jedna mała porcja na tydzień.

Dwa limity, a liczy się niższy

Morski Instytut Rybacki – Państwowy Instytut Badawczy podał dla każdej ryby dwie wartości. Pierwsza mówi, ile gramów odpowiada tolerowanej tygodniowej dawce rtęci. Druga robi to samo dla dioksyn i polichlorowanych bifenyli o działaniu podobnym do dioksyn (dl-PCB). O porcji decyduje mniejsza z tych liczb, bo przekroczenie którejkolwiek oznacza już za dużo.

Przy łososiu bałtyckim różnica jest ogromna. Rtęć pozwalałaby na ponad dwa kilogramy, a dioksyny zatrzymują mnie na 105 g. Wersja wędzona wypada jeszcze gorzej, bo jej limit spada do 75 g. Dioksyny i dl-PCB odkładają się głównie w tkance tłuszczowej, więc nie dziwi, że na szczycie listy ograniczeń lądują ryby tłuste.

Ranking: od najbardziej do najmniej ograniczonych

Ryby i przetwory z zestawienia ułożyłem według niższego z dwóch limitów. W nawiasie podaję substancję, która go wyznacza.

  1. Łosoś bałtycki wędzony: 75 g (dioksyny i dl-PCB)
  2. Łosoś bałtycki: 105 g (dioksyny i dl-PCB)
  3. Szprot wędzony: 120 g (dioksyny i dl-PCB)
  4. Szprot w pomidorach: 240 g (dioksyny i dl-PCB)
  5. Sardynka w oleju: 330 g (dioksyny i dl-PCB)
  6. Śledź bałtycki: 400 g (dioksyny i dl-PCB)
  7. Marynowane płaty śledziowe: 475 g (dioksyny i dl-PCB)
  8. Łosoś norweski wędzony: 570 g (dioksyny i dl-PCB)
  9. Dorsz bałtycki: 950 g (dioksyny i dl-PCB)
  10. Makrela wędzona: 1170 g (dioksyny i dl-PCB)
  11. Tuńczyk w oleju: 1670 g (rtęć)
  12. Pstrąg: 2040 g (rtęć)
  13. Sola: 2340 g (rtęć)
  14. Karp: 3000 g (rtęć)
  15. Mintaj: 11 700 g (rtęć)
  16. Panga: 20 740 g (rtęć)
  17. Tilapia: 22 900 g (rtęć)

Kiedy górę bierze rtęć?

W pierwszej dziesiątce listy hamulcem są dioksyny. Od tuńczyka w oleju w dół jest odwrotnie i niższy limit wyznacza rtęć. Przy pstrągu, soli czy karpiu to jednak wciąż dwa, trzy kilogramy tygodniowo, a przy mintaju, pandze i tilapii ponad 11 kg.

Ciekawie wypada karp. Ze względu na dioksyny można by go zjeść 7000 g, czyli ponad dwa razy więcej, niż pozwala rtęć. Mintaj ma w tej kategorii 65 000 g, a panga 61 250 g. Takich ilości nikt w tydzień nie zje, więc przy tych rybach limity w praktyce niczego mi nie ograniczają.

Kogo metylortęć dotyczy najbardziej?

Najgroźniejsza jest metylortęć, czyli organiczna postać rtęci. Przy długotrwałym nadmiarze uszkadza układ nerwowy, co może dawać kłopoty z pamięcią, koncentracją, czuciem i koordynacją ruchów. Najbardziej narażone są kobiety w ciąży i małe dzieci. Metylortęć przechodzi przez łożysko i może zaburzyć rozwój mózgu oraz układu nerwowego płodu.

Dioksyny i dl-PCB działają inaczej, ale też powoli. Długie narażenie może odbić się na układzie odpornościowym, hormonalnym i rozrodczym. Dlatego przy łososiu bałtyckim i szprotach pilnuję gramatury bardziej niż przy dorszu.

Ryb nie skreślam, tylko je przeplatam

Te liczby nie są powodem, żeby odstawić ryby. Dają pełnowartościowe białko, witaminę D, witaminę B12, jod i selen. Tłuste gatunki dostarczają też kwasów omega-3 EPA i DHA, które wspierają serce, mózg i układ nerwowy.

Mój sposób jest prosty. Małą porcję łososia bałtyckiego albo szprotów przeplatam w tygodniu z dorszem, pstrągiem czy karpiem. W ten sposób korzystam z tego, co w rybach dobre, a dioksyn i rtęci nie przyjmuję więcej, niż muszę.

Źródło:

[1]

https://portal.abczdrowie.pl/ile-ryb-mozna-zjesc-tygodniowo-padly-konkretne-liczby-chodzi-o-rtec-i-toksyny/7343882653059104a

Oceń artykuł

Średnia: 0.0 / 5 · 0 ocen

Tagi

łosoś bałtycki dioksyny rtęć morski instytut rybacki

Udostępnij artykuł

Autor Aleksander Brzeziński
Aleksander Brzeziński
Nazywam się Aleksander Brzeziński i od 5 lat zajmuję się tematyką zdrowego stylu życia, diety oraz profilaktyki. Moje zainteresowanie tymi dziedzinami zrodziło się z potrzeby zrozumienia, jak codzienne wybory wpływają na nasze zdrowie i samopoczucie. Uwielbiam dzielić się wiedzą na temat zdrowych nawyków oraz prostych rozwiązań, które mogą pomóc w poprawie jakości życia. W swojej pracy skupiam się na rzetelnym sprawdzaniu źródeł i porównywaniu informacji, aby dostarczać czytelnikom jasnych i zrozumiałych treści. Staram się upraszczać skomplikowane zagadnienia, a także na bieżąco śledzić nowe trendy w zdrowym stylu życia. Moim celem jest dostarczenie użytecznych, dokładnych i aktualnych informacji, które będą wspierały moich czytelników w podejmowaniu świadomych decyzji dotyczących ich zdrowia.
Komentarze (0)
Dodaj komentarz