Wypijasz kawę bezkofeinową, a po kilku minutach i tak szukasz toalety? To nie przypadek. Jelita nie czekają na kofeinę, tylko reagują na odruch żołądkowo-okrężniczy, który uruchamia się po posiłku. Kawa, także ta bez kofeiny, mocno ten odruch podkręca.
Odruch, który działa bez twojej wiedzy
Odruch żołądkowo-okrężniczy to naturalna reakcja organizmu. Gdy do żołądka trafia jedzenie albo napój, jelito grube dostaje sygnał, żeby przyspieszyć pracę i zrobić miejsce na nową porcję. Nie trzeba o tym myśleć ani niczego planować, ciało robi to samo.
Najmocniej działa rano. Jelito grube jest najbardziej aktywne w pierwszych godzinach po przebudzeniu, a w nocy wyraźnie zwalnia. Poranna filiżanka trafia więc na moment, w którym jelita i tak szykują się do pracy, i tylko dokłada im bodźca.
Skoro nie tylko kofeina, to co jeszcze?
Kofeina pobudza, to prawda, i kawa z kofeiną może działać na jelita silniej. Naukowcy zwracają jednak uwagę, że w kawie są też inne związki, a sam napój wpływa na wydzielanie hormonów trawiennych. Te elementy razem wzmacniają odruch, stąd efekt także po bezkofeinowej.
Reakcja bywa szybka. Część źródeł podaje, że ruchliwość jelita grubego rośnie już po czterech minutach od wypicia kawy. U jednych to kwestia chwil, u innych trwa to dłużej, bo czas reakcji jest sprawą indywidualną.
Sam zauważyłem, że moc kawy nie ma tu wielkiego znaczenia. Jeśli po mocnym espresso czujesz kołatanie serca albo drżenie rąk, nie ma sensu zwiększać dawki, żeby szybciej trafić do łazienki. Lepiej zacząć od mniejszej filiżanki i obserwować, jak reaguje organizm.
Kawa na czczo czy przy śniadaniu?
Jeśli pijesz kawę na pusty żołądek i nic złego się nie dzieje, nie musisz niczego zmieniać. Gorzej, gdy pojawia się zgaga albo skurcze. Wtedy najprościej przesunąć kawę na czas śniadania albo wypić ją tuż po nim.
To ma też drugą zaletę. Samo śniadanie uruchamia odruch żołądkowo-okrężniczy, więc kawa wypita razem z nim działa na jelita jeszcze wyraźniej. Przestałem pić kawę w biegu, zaraz po otwarciu oczu. Kilka minut spokoju przy stole daje więcej niż pośpiech, bo nerwowy poranek nie sprzyja trawieniu.
Owsianka i pełne ziarno jako wsparcie
Do kawy nie trzeba wymyślnych dań. Wystarczy prosta owsianka, kanapka z pełnoziarnistego chleba albo jogurt z płatkami. Takie śniadanie dostarcza błonnika, który ułatwia przesuwanie się stolca przez jelita.
Tu łatwo przesadzić. Gwałtowne zwiększenie ilości błonnika częściej kończy się wzdęciami niż ulgą. Produkty pełnoziarniste, warzywa i rośliny strączkowe lepiej dokładać stopniowo i pamiętać przy tym o piciu odpowiedniej ilości płynów.
A mleko w kawie? Nie jest sprawdzonym sposobem na lepsze wypróżnianie. Jeśli nabiał powoduje u ciebie wzdęcia albo biegunkę, lepiej z niego zrezygnować i wybrać wersję kawy, którą dobrze znosisz.
Ile filiżanek to rozsądna ilość
Skoro kawa pomaga, kusi, żeby sięgać po kolejne. To zły pomysł. Więcej kawy nie oznacza lepszego efektu, za to może przynieść nerwowość, kołatanie serca i kłopoty ze snem. Eksperci radzą, by nie przekraczać od dwóch do czterech filiżanek dziennie.
Warto też pilnować pory ostatniej kawy, bo kofeina działa w organizmie jeszcze przez kilka godzin i późna filiżanka utrudnia zasypianie. Jeśli zależy ci na porannym efekcie, kawa przy śniadaniu robi swoje, a dokładanie kolejnych w ciągu dnia niczego tu nie poprawi.