Telefon, który działał bez zarzutu przez sześć lat, albo pralka po rodzicach pracująca przez dekady to dziś rzadkość. Wiele urządzeń trafia na śmietnik po dwóch, trzech latach, często z powodu drobnej usterki, której usunięcie kosztuje więcej niż nowy sprzęt. Unijne przepisy o prawie do naprawy mają to odwrócić. Od lata 2026 roku powinny działać we wszystkich krajach członkowskich, a Polska jest w trakcie ich wprowadzania.
Dlaczego elektronika psuje się szybciej, niż byśmy chcieli?
Kłopot nie zawsze leży w jakości podzespołów. Wielu producentów projektuje urządzenia tak, żeby trudno je było naprawić poza własnym serwisem: klei baterie, stosuje nietypowe śruby albo blokuje działanie zamienników. Dochodzą do tego ograniczony dostęp do instrukcji serwisowych i wysokie ceny oryginalnych części.
Naprawa bywa wtedy możliwa tylko w teorii. Zdarza się też, że telefon działa, ale producent przestał wydawać aktualizacje, więc aplikacje jedna po drugiej przestają się uruchamiać.
Skutki widać w skali całego świata. Elektroodpadów przybywa szybciej, niż udaje się je przetwarzać, a do recyklingu trafia tylko niewielka część zużytego sprzętu. W samej Unii Europejskiej wyrzucanie rzeczy, które dało się naprawić, kosztuje konsumentów miliardy euro rocznie.
Unijna dyrektywa o prawie do naprawy: najważniejsze zasady
Dyrektywa nie nakazuje naprawiania wszystkiego, ale zachęca do tego kupujących i nakłada obowiązki na producentów. Zakazuje rozwiązań sprzętowych, programowych i umownych, które bez uzasadnienia blokują naprawę. Producent nie może też zabronić niezależnym serwisantom używania części z odzysku ani elementów wydrukowanych w technologii 3D.
Każdy kraj ma ponadto wprowadzić co najmniej jedno narzędzie wspierające naprawę, takie jak bony, fundusze albo kampanie informacyjne. Sprzedawca musi z kolei poinformować klienta o możliwości naprawy, zanim zaproponuje wymianę.
Jakie urządzenia obejmuje obowiązek naprawy producenta?
Producenci wybranych kategorii sprzętu będą musieli naprawiać go także po wygaśnięciu rękojmi, za rozsądną cenę i w rozsądnym terminie. Obowiązek dotyczy produktów, dla których Unia określiła wymogi naprawialności:
- pralki, pralko-suszarki i suszarki bębnowe;
- zmywarki i urządzenia chłodnicze;
- telewizory, monitory i inne wyświetlacze;
- odkurzacze;
- telefony komórkowe, bezprzewodowe i tablety;
- serwery i urządzenia do przechowywania danych;
- sprzęt spawalniczy;
- baterie do rowerów elektrycznych i hulajnóg.
Lista może być z czasem rozszerzana o kolejne grupy produktów. W praktyce to większość sprzętu, który stoi w polskiej kuchni, łazience i salonie.
Dłuższa rękojmia jako nagroda za wybór naprawy
Kto w okresie rękojmi wybierze naprawę zamiast wymiany towaru na nowy, zyska dodatkowe 12 miesięcy ochrony. To konkretna zachęta, żeby nie rezygnować z urządzenia, które w większości jest sprawne.
Powstaje też europejska internetowa platforma, na której można znaleźć lokalne serwisy i porównać ich oferty. Serwis będzie mógł przedstawić klientowi ujednolicony formularz z ceną i terminem naprawy, co ułatwi porównanie kilku warsztatów.
Smartfony i tablety pod lupą nowych przepisów ekoprojektu
Równolegle z dyrektywą obowiązuje rozporządzenie o ekoprojekcie dla telefonów i tabletów. Nowe modele dostają etykietę energetyczną z oceną naprawialności w skali od A do E, więc już w sklepie widać, jak łatwo będzie je naprawić. Ocena bierze pod uwagę między innymi liczbę kroków potrzebnych do rozebrania telefonu i rodzaj użytych śrub. Producent musi też spełnić kilka wymogów technicznych.
| Wymóg | Co oznacza w praktyce? |
| Części zamienne | dostępne przez 7 lat od zakończenia sprzedaży modelu |
| Aktualizacje systemu | co najmniej 5 lat od zakończenia sprzedaży modelu |
| Trwałość baterii | minimum 800 cykli ładowania przy zachowaniu 80% pojemności |
| Odporność | testy na upadki, ochrona przed pyłem i wodą |
| Informacje serwisowe | dostęp dla profesjonalnych serwisów |
Dłuższe wsparcie oprogramowania ma duże znaczenie na co dzień. Na telefonie sprzed kilku lat nadal bezpiecznie uruchomią się programy, z których korzysta się najczęściej: Mr Bet aplikacja, bankowość mobilna i komunikator. Kolejny krok nastąpi w lutym 2027 roku, kiedy baterie w urządzeniach przenośnych mają być wymienialne przez samego użytkownika.
Co prawo do naprawy oznacza dla konsumentów w Polsce?
Dla Polaków zmiany oznaczają przede wszystkim większy wybór. Zamiast słyszeć w sklepie, że naprawa się nie opłaca, będzie można domagać się serwisu od producenta, także po upływie dwuletniej rękojmi. Na znaczeniu zyskają niezależne punkty naprawcze, które łatwiej zdobędą części i dokumentację. Polacy chętnie naprawiają sprzęt, o ile serwis jest blisko, a wycena nie zbliża się do ceny nowego urządzenia.
Ostateczny kształt krajowych rozwiązań zależy od polskiej ustawy, którą przygotowuje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Prace nad nią przeciągnęły się poza unijny termin. Niewykluczone, że pojawią się również zachęty finansowe, podobne do bonów naprawczych działających w Austrii i we Francji. Na zmianach mogą skorzystać także polskie firmy odnawiające używane telefony i laptopy.
Jak korzystać z nowych przepisów przy zakupie i awarii?
Przepisy zadziałają w pełni wtedy, gdy kupujący zaczną po nie sięgać. Przy wyborze telefonu wystarczy spojrzeć na literę oceny naprawialności na etykiecie i porównać ją z innymi modelami. Gdy sprzęt odmówi posłuszeństwa, pierwszym pytaniem powinna być naprawa, a dopiero drugim cena nowego urządzenia.
Dobrze też zachować dowód zakupu, bo to od niego liczy się rękojmia i jej wydłużenie. Przed wizytą w serwisie przydaje się kopia danych i spisane objawy usterki, bo skraca to diagnozę. Gdy producent odmawia naprawy sprzętu z listy, sprawę można zgłosić miejskiemu lub powiatowemu rzecznikowi konsumentów. Jego pomoc jest bezpłatna.