Stoisz przy sklepowej lodówce i wahasz się między kubkiem skyru a jogurtem? Warto wiedzieć, że skyr formalnie wcale nie jest jogurtem, tylko świeżym serem. Do jego produkcji idzie mniej więcej cztery razy więcej mleka, dlatego w 100 g ma ok. 11 g białka, a jogurt ok. 4 g.
Długo traktowałem skyr jak gęstszy jogurt z modną nazwą. Dopiero gdy sprawdziłem, jak powstaje, zrozumiałem, skąd biorą się tak duże różnice na etykiecie.
Skyr powstaje jak twaróg, a nie jak jogurt
Jogurt robi się w prosty sposób. Do mleka dodaje się bakterie kwasu mlekowego, które w temperaturze około 40 st. C przerabiają laktozę na kwas mlekowy. To on odpowiada za typową, gładką konsystencję jogurtu.
Twaróg wytwarza się z pasteryzowanego mleka odtłuszczonego. Dodaje się do niego bakterie kwasu mlekowego albo kwas cytrynowy oraz podpuszczkę. Serwatka się oddziela i zostaje kremowa masa.
Skyr idzie tą drugą drogą. Do mleka trafia podpuszczka, a część serwatki zostaje odsączona. Dlatego formalnie zalicza się go do świeżych serów, nawet jeśli stoi na półce obok jogurtów i wygląda podobnie.
Najważniejszy szczegół dotyczy ilości mleka. Na skyr potrzeba go mniej więcej czterokrotnie więcej niż na jogurt czy twaróg. W jednym kubku ląduje więc to, co zostało z dużo większej porcji mleka, i to od razu widać w tabeli wartości odżywczych.
Ile białka i tłuszczu jest w 100 gramach?
Porównanie na tej samej porcji wygląda tak:
- Skyr: ok. 11 g białka, 0,2 g tłuszczu i 150 mg wapnia.
- Jogurt: ok. 4 g białka.
- Twaróg: według zestawienia, z którego korzystam, ma z całej trójki najwięcej białka.
Przy tej samej łyżce skyr daje więc znacznie więcej białka niż jogurt, a tłuszczu ma tyle, że praktycznie można go pominąć. Kubek skyru do śniadania to po prostu porcja świeżego sera, a nie lżejszy deser mleczny.
Twaróg wychodzi w tym zestawieniu na lidera białka. Skyr jest tuż obok i nadrabia gładką, łyżeczkową konsystencją, której twaróg nie ma.
Kiedy sięgnąć po skyr albo twaróg?
Jeśli pilnujesz linii albo chcesz po prostu jeść więcej białka, wybieraj skyr lub twaróg. Oba są sycące, mają mało kalorii i dużo białka. Dzięki temu łatwiej trzymać apetyt w ryzach i utrzymać stabilny poziom cukru we krwi.
Skyr sprawdza się tam, gdzie zwykle ląduje jogurt: w misce z owocami i płatkami, jako baza do koktajlu albo zamiast śmietany do gęstego dipu. Dostajesz konsystencję podobną do jogurtu, ale dużo więcej białka i niemal zero tłuszczu.
Twaróg wybieram, gdy liczy się jak najwięcej białka, a konsystencja nie ma znaczenia. Najlepiej pasuje na kanapki, do pasty z rzodkiewką i szczypiorkiem, do naleśników czy leniwych.
Jogurt nadal ma swoje miejsce w lodówce
Jogurt przegrywa na białku, ale ma inny atut. Jego znakiem rozpoznawczym są bakterie kwasu mlekowego, które przerabiają mleko w trakcie fermentacji. To także najtańsza i najłatwiej dostępna opcja z tej trójki, więc przy pilnowaniu budżetu nie trzeba go skreślać.
U mnie podział jest prosty. Skyr biorę na śniadanie, gdy wiem, że do obiadu jeszcze daleko. Twaróg idzie na kanapki i do pasty, a jogurt kupuję, gdy chcę coś lekkiego do sosu albo liczy się cena.